myszki

myszki

czwartek, 20 marca 2014

Nowe wyzwanie

Tak to już że mną ( i nie tylko)  jest, że ciągle szukam nowych wyzwań i im ciężej jest mi coś osiągnąć tym większą mam potem z tego satysfakcję.

Tak też było w przypadku mojej nowej pasji, którą stało się filcowania.

Przymierzałam się do niego od dawna, ale wydawało mi się czarną magią. Odwagi dodała mi Pani Asia z Tuluza, która zapewniła mnie, że nie taki diabeł straszny.
Tak więc po przeczytaniu chyba wszystkiego, co znalazłam na ten temat w sieci i praktycznych radach Pani Asi zakupiłam czesankę koloru fioletowego oraz dwie igły, i nadal wątpiąc w powodzenie moich planów ruszyłam do domu.
To był czwartek 6 lutego.
Późnym wieczorem wyjęłam moje nowe skarby i mając w głowie to wszystko, co przeczytała zaczęłam kłuć czesankę. Na początku nic się nie działo, ale potem  gałganek zaczął się zaokrąglać i w końcu powstała z niego całkiem zgrabna kuleczka.
Zachęcona tym małym powodzeniem na drugi dzień wykłułam kostkę, a po tygodniu zmagań i dwóch złamanych igłach powstał miś.



Wtedy przystąpiłam do stworzenia postaci dla której tak naprawdę chciałam nauczyć się filcować - czyli myszki. I tak po dwóch tygodniach od pierwszego wbicia igły w czesankę świat ujrzał Stefan, do którego wkrótce dołączyła "lady in red"



2 komentarze:

  1. Moni,myszki cudne! Mówiłam sobie,że filcowanie to ni mój konik,ale robisz tak cudne rzeczy ,że chyba się skuszę:))

    OdpowiedzUsuń